GRUPA RENU bez Polski – dlaczego?

.

Najkrótsza odpowiedź: to nie jest kwestia „braku polskiego autorytetu”. To jest kwestia percepcji, sieci wpływów i strukturalnych nawyków Europy Zachodniej, które – jak pokazuje przykład Grupy Renu – wciąż nie obejmują Polski w naturalny sposób.

Grupa Renu to powołany przez Mario Draghiego i Patricka Collisona elitarny, ponadnarodowy think tank, którego celem jest przygotowanie rekomendacji dotyczących odbudowy konkurencyjności Europy. Zrzesza ponad 50 wybitnych ekonomistów, przedsiębiorców, naukowców i liderów technologicznych z największych światowych instytucji. Grupa pracuje w formule Chatham House Rule, analizując kluczowe bariery rozwojowe UE i proponując rozwiązania, które mają pomóc Europie nadrobić dystans wobec USA i Chin.

Dlaczego Draghi nie zaprosił ani jednego Polaka?

Europa Zachodnia nadal patrzy na kompetencje przez pryzmat własnych sieci

Mario Draghi przez dekady działał w środowisku:

  • EBC,
  • włoskiej i francuskiej administracji,
  • globalnych instytucji finansowych,
  • think tanków i uniwersytetów z USA, UK, Francji, Niemiec.

To zamknięty ekosystem, w którym Polska – mimo wzrostu – nie ma zakorzenionych instytucjonalnych „węzłów”. Draghi nie „pomija Polski”, on po prostu nie ma Polski w swoim radarze eksperckim.

To nie jest złośliwość. To jest strukturalna ślepota.

Polska nie zbudowała rozpoznawalnych marek intelektualnych na poziomie UE

Mamy świetnych ekonomistów (Piątkowski, Hausner, Orłowski, Sankowski, Rybiński), ale:

  • nie kierują dużymi europejskimi instytutami,
  • nie przewodzą paneuropejskim projektom,
  • nie są stałymi uczestnikami debat w Brukseli, Paryżu, Berlinie,
  • nie mają „instytucjonalnych kotwic” w think tankach typu Bruegel, CEPR, Jacques Delors Institute.

Europa Zachodnia nie zna polskich ekspertów, bo nie ma ich w swoich instytucjach.

To nie jest brak kompetencji. To jest brak infrastruktury prestiżu.

Polska nie ma silnych instytucji lobbingowych i analitycznych w Brukseli

Draghi zaprosił ludzi z:

  • MIT, Stanford, INSEAD,
  • ASML, Société Générale, Celonis,
  • Stripe, ION Group, Klarna,
  • europejskich think tanków i fundacji.

A Polska?

  • 13 biur lobbingowych (Niemcy mają 250+).
  • Brak dużych polskich think tanków obecnych w Brukseli.
  • Brak polskich fundacji technologicznych o zasięgu europejskim.
  • Brak polskich instytucji, które „naturalnie” wchodzą do takich gremiów.

Jeśli nie ma instytucji – nie ma zaproszeń.

Polska jest postrzegana jako „success story”, ale nie jako „source of expertise”

To paradoks.

Europa Zachodnia widzi:

  • szybki wzrost Polski,
  • odporność na kryzysy,
  • sukces transformacji,
  • rosnący sektor technologiczny.

Ale jednocześnie nie widzi Polski jako źródła wiedzy, tylko jako „ciekawy przypadek”.

Draghi buduje grupę pod kątem wpływu, nie reprezentacji

To ważne.

Grupa Renu nie jest „komitetem europejskim”. To jest elitarny zespół ludzi, którzy mają realny wpływ na polityki, firmy i instytucje.

Draghi wybiera osoby, które:

  • mają globalne sieci,
  • kierują dużymi organizacjami,
  • są rozpoznawalne w świecie finansów i technologii,
  • mogą „zadzwonić do kogo trzeba”.

Polska – mimo wzrostu – nie ma takich figur w europejskim mainstreamie.

Jeszcze.

Czy to znaczy, że „nie mamy autorytetu”?

Nie. To znaczy, że nie mamy autorytetu w oczach Europy Zachodniej, bo nie zbudowaliśmy:

  • instytucji,
  • obecności,
  • sieci,
  • rozpoznawalności,
  • stałej obecności w debacie europejskiej.

Autorytet nie jest tylko kwestią kompetencji. Autorytet jest produktem infrastruktury wpływu.

Konkluzja:

Draghi nie zaprosił Polaków nie dlatego, że ich nie ma. Zaprosił tych, których zna, których zna Europa i którzy są zakorzenieni w zachodnich sieciach wpływu.

Polska musi dopiero zbudować własną obecność w tych sieciach, jeśli chce być przy stole, a nie na widowni.